MKS zakończył rundę wiosenną wysokim i efektownym zwycięstwem 7:0 (3:0) z Unią Bieruń Stary. Nie mogło być dziś inaczej, Unia momentami prezentowała się jeszcze gorzej niż w spotkaniu 1 kolejki. Rundę podsumowywać będziemy wkrótce, na razie czekamy na rozstrzygnięcie jutrzejszego meczu w Rybniku.

MKS znakomicie prezentował się dziś na tle wyraźnie słabszego rywala i od momentu zdobycia pierwszego gola kwestia zwycięstwa praktycznie nie podlegała dyskusji. Warto jednak zwrócić uwagę na parę ciekawych szczegółów spotkania.

Po pierwsze, MKS mógł pokonać gospodarzy… znacznie wyżej. Ambitnie poczynający sobie lędzinianie stwarzali co niemiara okazji.  W pierwszej połowie sporo szans miał szczególnie Kostrzewa, jednak albo przegrywał pojedynki biegowe z obrońcami, albo brakowało nieco zimnej krwi przy wykończeniu. Jego występu nie można jednak oceniać źle, bo zapewne ciągłe gonitwy za nim w pierwszej odsłonie sprawiły, że defensywa Bierunia wyraźnie zasapała się w drugiej części. Aktywność świeżych – Kapeli na szpicy i Bednarka na skrzydle dopełniły dzieła zniszczenia. A jednak, jak wspomniano, goli mogło być więcej, bo ochotę na „własne” trafienie wykazywali właściwie wszyscy obecni na murawie gracze Lędzin. No, może poza Gąsiorem.

Po drugie, trzeba oddać gospodarzom, że spokojnie mogli zdobyć z dwie bramki. Szczególnie w drugiej połowie kilkakrotnie dochodzili do sytuacji bramkowych. Należy więc pochwalić Gąsiora, że wyłapał to, co było do wyłapania i nie pozwolił sobie na – zdarzające się w takich okolicznościach – braki koncentracji.

Po trzecie, poza fatalną kontuzją Skuteli, mecz toczył się jednak w dość sennej atmosferze. Jak na derby, nie odnotowano zbyt wielu fauli i kartek. Arbiter wolał raczej z filozoficzną melancholią grozić zawodnikom, że „następnym razem” nie zawaha się wyciągnąć kartki, niż faktycznie stosować indywidualne napomnienia. O dziwo, skutkowało. Największe zastrzeżenia zawodnicy mieli zaś nie do sędziego, a do stanu murawy. Najlepiej oddają to słowa kapitana Unii, który rzucił w stronę motywującego go szkoleniowca: „Trener, idź se sam po tym łajnie!”.

Niestety, z boiska lokalnego rywala wracamy z wrażeniem, że oto MKS starł się z drużyną (?) nieco pogodzoną z losem; na której nie robi wrażenia, czy może przegrają dziś 0:4, czy 1:9. Nie odczuwamy bynajmniej Schadenfreude, raczej życzymy Unii kilku wzmocnień i powrotu do świata żywych.

A oto jak padały gole:

10 minuta – po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Śliwy, piłkę zastopował Stworzyjan, odgrywając ją do Gadaja, który odnalazł się w gąszczu nóg i strzałem w krótki róg z 5 metrów dał MKS-owi prowadzenie,

30 minuta – kolejny stały fragment gry: tym razem po rzucie rożnym Śliwy, do piłki doszedł Uniejewski, który uderzeniem z woleja po rykoszecie zdobył drugiego gola,

41 minuta – zespołowa akcja, w której końcowej fazie piłkę wymieniali Stworzyjan z Kostrzewą; po interwencji obrony piłka trafiła do Śliwy, który z kolei podał do lepiej ustawionego Gadaja; ten ostatni zwiódł balansem ciała blokującego go defensora i uderzył z 15 metra na tyle mocno, że mimo, iż futbolówka przeleciała przed nosem goalkeepera, to ten nie zdołał zareagować;

61 minuta – Kapela po lobie Stworzyjana nad wysoko ustawioną defensywą Unii pewnie wykorzystał sytuację jeden na jeden z bramkarzem,

69 minuta – Uniejewski uderzywszy nad długo ustawianym kilkuosobowym murem z rzutu wolnego z odległości 22 m. w długi róg bramki Unii, mocno zaskoczył miejscowego bramkarza,

74 minuta – najładniejsza chyba akcja meczu, w której po rozegraniu piłki przez Bednarka, Stworzyjan wpadł w pole karne i w tempo podając do Kapeli, umożliwił zdobycie mu dziesiątego gola w sezonie,

80 minuta – festiwal strzelecki zakończył Ingram, który z bliska wepchnął do siatki piłkę po nieczystym uderzeniu Kapeli. Warto w tej akcji pochwalić Wróblewskiego, który ładnie wyłuskał piłkę tuż przed polem karnym oddając ją Kapeli.

Unia: Stachoń, Michalec, Myalski, Piekorz P., Kowal (Jagsz 70), Dulęba, Bobla M., Piekorz W., Czapiewski, Ścierski, Biolik (Latusek 82)

MKS: Ł.Gąsior, Skutela (Karlik 6), M.Roszak, Sopelewski (Bednarek 67), Uniejewski, Śliwa (M.Nagi 80), Wróblewski, Ingram, Gadaj, Stworzyjan, G.Kostrzewa (Kapela 55).

żółta kartka: Ścierski

Zdrowia i szybkiego powrotu do pełnej sprawności życzymy kontuzjowanemu już na początku spotkania Szymonowi Skuteli. Trzymamy kciuki, by uraz kolana nie okazał się aż tak poważny, jak na to wyglądało…

Unia

MKS

Strzały celne

5

12

Strzały niecelne

4

8

Faule

14

12

Rzuty rożne

0

8

Spalone

0

6

Sedziował: Rafał Przystaś z Sosnowca