MKS odpadł z rozgrywek Pucharu Polski. Po stojącym na słabym poziomie spotkaniu, lędzinianie odpadli z rozgrywek i teraz mogą skupić się wyłącznie na lidze.

[singlepic=5248,360,320]

Grzegorz Bednarek w pojedynku z byłym piłkarzem MKS-u, Walentym Boblą. Foto: Underek

Pierwsza połowa meczu nie była ciekawym widowiskiem. Z trudem przychodziło obu drużynom stwarzanie sytuacji strzeleckich, jednak to MKS powinien po pierwszych 45 minutach pewnie prowadzić. Dlaczego tak nie było? O tym za chwilę. Pierwszą okazję w 11 minucie stworzyli bierunianie, lecz Czapiewski uderzając z 25 m chybił minimalnie. Kilka minut później odgryźli się gracze MKS-u. I wtedy powinno być 1:0. Szybka kontra, podanie Śliwy do Bomby pędzącego sam na sam. Nasz zawodnik mógł wszystko, uderzać górą, objechać bramkarza, a trafił wprost w jego nogi. Bomba miał kolejna okazję w 19 minucie lecz zwolnił rozegranie kontry i nic z akcji nie wyszło. W 36 minucie znów uderzył , tym razem z 25 m i ponownie chybił. Miarka chyba się przebrała w 38 minucie, kolejne dobre podanie Śliwy – przez całe boisko – zmarnował Bomba, miał przelobować bramkarza, lecz zrobił to zbyt lekko..i podał mu piłkę. Te okazje zemściły się w 42 minucie, uderzenie zza pola karnego P.Szczygła przełamało ręce Mokrego i piłka wylądowała w siatce. W 44 minucie swoją szansę miał Wróbel, lecz będac na 7 metrze przed Mokrym uderzył niecelnie. Jeszcze w 45 próbował odmienić losy tej połowy Matysek, ale uderzenie z 15 m obronił bramkarz Unii.

[singlepic=5251,360,320]

Tomek Czarnecki rozegrał dziś pełne 90 minut. Foto: Underek

Druga część spotkania w zasadzie rozpoczęła się od poważnego błędu sędziego bocznego, który puścił spalonego (nasi gracze reklamowali, że pięciometrowego) i po podaniu Czapiewskiego do Wróbla w 53 minucie było 2:0. W 64 minucie Walenty Bobla z 14 metrów uderzył obok bramki, a kilka minut później (67 min.) kontaktowa bramkę po wykorzystaniu sytuacji sam na sam zdobył Samek. Ten sam zawodnik już kilka chwil później po dograniu Śliwy trafił z 17 m w poprzeczkę.  W ciągu 120 sekund mogliśmy wyrównać…. Bohaterem MKS-u mógł zostać Śliwa. Lędzinianie nacierali do końca, mimo faktu iż grali w 10tke po tym jak kontuzji doznał Firlej, a limit zmian został wykorzystany. W 85 minucie Mateusz nie trafił w bramkę główkując po wrzutce Brony z prawej strony, a w 90 będąc na 5 metrze zupełnie osamotnionym, po dośrodkowaniu Polarza, uderzył wprost w bramkarza.

Mimo, że rozegraliśmy słabe zawody – podobnie jak i Unia zresztą, przy odrobinie szczęścia mogliśmy pokusić się o awans. Kto wie, może to odpadnięcie wyjdzie nam na dobre… czas pokaże.

MKS: Mokry, Polarz, Bednarek (Sopelewski 46), Sowik (M.Roszak 46), Karlik, Czarnecki, Brona, Matysek (Gardawski 60), K.Firlej, Śliwa, Bomba (Samek 46)

żołte kartki: Karlik, Samek

Sędziował: Damian Synówka

Inne mecze:

Sokół – Leśnik 1:5

GKS II Tychy – Polonia Łaziska Górne 2:3

Unia Bieruń Stary – MKS Lędziny 2:1

Nadwiślan Góra – LKS Łąka 2:2 k.3:4

Znicz Jankowice – Pniówek Pawłowice Śląskie 1:3

Stal Chełm Śląski – Krupiński Suszec 1:4

Sokół Wola – Czarni Piasek 3:2

LKS Wisła Wielka – GTS Bojszowy 0:4

Pary ćwierćfinałowe:
Unia Bieruń S. – Polonia Ł.
LKS Łąka – Pniówek
Sokół Wola – Krupiński
Leśnik – Bojszowy