W spotkaniu 2 kolejki klasy okręgowej, seniorski zespół MKS-u dość niespodziewanie uległ drużynie Podbeskidzia Bielsko-Biała 3:4 (1:1). I choć lędzinianie prowadzili 2:1, to rażące błędy defensywy skutkowały stratą trzech goli w ciągu kilku minut… I trudno taką niefrasobliwość usprawiedliwiać nieobecnością kilku ważnych zawodników. No cóż, gramy dalej!
Jeżeli można napisać scenariusz pt. „jak nie wchodzić w mecz”, to początek sobotniego pojedynku sprawdziłby się tu idealnie. Już w 7 minucie gry goście wychodzą na prowadzenie, po akcji prawym skrzydłem i zdecydowanie zbyt biernej postawie obrońców, którzy najpierw łatwo dopuszczają do dośrodkowania, a w polu karnym zostawiają bez krycia napastnika „Górali”, który głową umieszcza piłkę w bramce.
Żeby tego było mało, niespełna 5 minut później w środkowej strefie boiska Skrobek zostaje nieprzepisowo zatrzymany w walce o górną piłkę, co kończy się rozciętym łukiem brwiowym i koniecznością wezwania służb ratunkowych. Damian trafił do szpitala, a po przejściu badań i założeniu szwów tego samego dnia wrócił do domu. „Skrobiemu” życzymy szybkiego powrotu na boisko!
Po stracie pierwszej bramki MKS powoli zaczął wracać na właściwe tory. Korekty taktyczne przyniosły w końcu oczekiwany efekt, dobrą okazję do wyrównania po rzucie rożnym miał Mielcarz, jednak jego strzał głową minimalnie minął bramkę gości. W kolejnej akcji MKS jednak dopiął swego i po szybkim rozegraniu piłki Majewski precyzyjnym podaniem wyprowadza na czystą pozycję Kurka, który w sytuacji sam na sam doprowadza do wyrównania, strzelając swoją bramkę nr. 4.
Druga część meczu rozpoczęła się zdecydowanie lepiej dla MKS. Już 5 minut po wznowieniu gry na prowadzenie MKS wyprowadza Jacek Wesecki, który najlepiej odnalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Majewskiego i głową skierował piłkę do siatki.
Gdy wydawało się, że to Lędzinianie po wyjściu na prowadzenie pójdą za ciosem, kibice zgromadzeni na Stadionowej 1 byli świadkami istnego piłkarskiego „kryminału” w wykonaniu gospodarzy, którzy w niespełna 5 minut dopuścili do utraty 3 bramek. Najpierw w 55 minucie goście wychodzą z kontratakiem, w środkowej strefie Todorski mija się z piłką i napastnicy Podbeskidzia z zimną krwią wykańczają atak 2 na 1, doprowadzając do remisu. 2 minuty później mamy już 3:2, po raz kolejny akcja gości na skrzydle i zbyt bierna postawa naszych obrońców, którzy dopuszczaj do zagrania piłki na 11 metr. Tam próbujący ratować sytuację Dominiec blokuje pierwszy strzał, jednak „dobitka” ląduje już w bramce Grabowskiego. W 60 minucie mamy już 4:2, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Grzegorz Janusz bez większych problemów gubi krycie i uderzeniem głową kompletuje „hattrick”.
Ostatnie pół godziny meczu przeniosło grę głównie na połowę gości, gdzie MKS za wszelką cenę dążył do odrobienia strat. Niestety sztuka ta udała się tylko częściowo. Po akcji na lewym skrzydle piłkę na długi słupek wrzuca Łapot, gdzie Holeczek z chirurgiczną precyzją umieszcza ją pod poprzeczką, strzelając bramkę kontaktową.
Niestety, pomimo kolejnych prób był to ostatni akcent bramkowy. 3 punkty finalnie jadą do Bielska-Białej. Młodej drużynie Podbeskidzia gratulujemy wyniku i życzymy powodzenia

MKS Lędziny – Podbeskidzie III Bielsko-Biała 3:4 (1:1) Kurek 32, Wesecki 50, Holeczek 70 – Janusz 7,57,60, Iciek 55;
MKS: Grabowski – Wesecki, Todorski (Kobus 62), Dominiec (Dudek 78), Łapot, Mielcarz, Różański (M.Firlej 62), Skrobek (Walicki 12), Holeczek, Majewski, Kurek.
żółte kartki: Holeczek, Różański, Wesecki,
W 3 kolejce lędzinianie udają się do Suszca na wyjazdowy mecz z miejscowym Krupińskim (sobota 24.08., godz. 17.00).