W sobotę (09.11.) o godzinie 14.00 MKS zamknie w Bronowie rozdział jesiennych spotkań wyjazdowym pojedynkiem z miejscowym Rotuzem, który po niezłym początku sezonu, ostatnio mocno spuścił z tonu. czego dowodem jest klęska 0:7 w Bieruniu. Z drugiej strony, drużyna która zajmuje aktualnie XI miejsce w tabeli z dorobkiem 14 punktów (4 zwycięstwa, dwa remisy i 6 porażek), potrafiła napsuć krwi LKS-owi Goczałkowice, jak i Pasjonatowi, którego pokonała 3:2. Lędzinianie, którzy mają jeszcze w zanadrzu domowy mecz z zawsze groźnym zespołem z Dankowic, muszą skupić się na własnej grze, wyeliminować mankamenty, które przesądziły o porażce przed tygodniem. Spotkanie rozegrane zostanie na Stadionie w Bronowie przy ul. Alojzego Czyża.
Wracając do przegranego 1:2 meczu z LKS II Goczałkowice oddajmy głos trenerowi Jankowi:
Zbigniew Janik (asystent trenera MKS):
„Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu i tak właśnie było. Rezerwa Goczałkowic, złożona z większości zawodników pierwszej drużyny, prezentowała się bardzo dobrze. My mieliśmy swój plan na ten mecz, odbiór piłki poprzez wysoki pressing, ale nie zawsze się to udawało, bo gospodarze bardzo dobrze wychodzili spod pressingu, naszym planem B było ustawienie zespołu niżej i gra z kontrataku i tu już lepiej nasz zespól się prezentował. Pierwsza połowa pod dyktando gospodarzy, stworzyli kilka dogodnych sytuacji, ale to my trafiamy bramkę po wrzutce z autu. Wesecki dopada do piłki w polu karnym, trafia bramkę, a sędzia gwiżdże faul na zawodniku, a gdzie niby był faul to tylko on wie i to nie była jedyna sytuacja, po której odgwizduje niezrozumiale faule. Druga połowa lepsza z naszej strony, ale to zawodnicy Goczałkowic strzelają bramkę i mamy wynik 1-0 i następne minuty ryzykujemy. Zmieniamy ustawienie zespołu na bardziej ofensywne i po rożnym udaje nam się trafić bramkę. Kluczowym momentem była 75 minuta. Zawodnik gości dostaje drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną. Poczuliśmy moment, w którym możemy zgarnąć 3 punkty i podeszliśmy wyżej. Niestety, po naszej wrzutce, po faulu w bocznej strefie, zawodnicy Goczał wychodzą z kontrą i trafiają na 2-1 grając w 10… My, mamy jeszcze swoją szansę w 93 minucie (Skrobek w sytuacji sam na sam z bramkarzem w polu karnym nie trafia i niestety przegrywamy ten mecz). Szkoda straconych punktów, jest to dopiero druga porażka od 17 sierpnia i kończąca naszą znakomitą passę 12 zwycięstw (10 ligowych+2 pucharowe). Może zabrakło nam szczęścia lub doświadczenia, bo mamy bardzo młody zespół. Nic innego nam nie zostało, jak czekać na potknięcie rywali, a my skupiamy się na dwóch ostatnich kolejkach i idziemy po pełną pulę. Rewanż z Goczałkowicami w finale pucharu bodajże w marcu, przygotujemy się lepiej, aby się zrewanżować za tą porażkę!”
Spotkanie poprowadzi jako arbiter główny: Piotr Oracz (Chorzów).
Zapraszamy!















