Złotogłowy Uniejewski
Piłkarze MKS Lędziny chyba bardziej lubią Halloween niż polskie święta sprzyjające skoncentrowaniu się. Zamiast bowiem z zimną krwią wypunktować osłabionego rywala, zafundowali kibicom niemały horror. Potrzebowali aż dziewięćdziesięciu minut, aby pokonać gości z Rybnika. Zadanie wydawało się o tyle łatwiejsze, że gospodarze grali od 22. minuty z przewagą… dwóch zawodników. Honor uratował znakomitym strzałem głową już w doliczonym czasie gry Uniejewski. Gracze MKS weszli w mecz wyraźnie „nie w sosie”. Przez pierwszy kwadrans to goście sprawiali wrażenie lepiej poukładanych, z wyraźną ochotą do gry. Dość prowokacyjnie poczynał sobie spacerujący po linii szesnastego metra Gąsior, którego próbowano lobować na początku spotkania przynajmniej trzykrotnie. Chyba dopiero w szesnastej minucie...
Czytaj dalej…















